AA Moc roślin, krem czerwone algi i jaśmin

Krem AA Moc Roślin zakupiłam przy okazji promocji 2 + 2  w Rossmannie, co prawda bardzo chciałam złapać nową serię botaniczną Bielendy, żeby mieć komplet- kremy i serum do kompleksowego wypróbowania, ale niestety… Sklep był mały, promocja się kończyła, na półkach został mi tylko ostatni płyn micelarny. Jak to zwykle bywa w tych wielkich drogeriach, półki się uginają, ale niewiele można znaleźć produktów do wyboru o dobrym składzie. Ten krem z AA na pierwszy rzut oka wydawał mi się najlepszy, ma oleje w połowie składu, a nie na szarym końcu końcu, ma ekstrakty, producent obiecywał na opakowaniu brak barwników i parabenów, więc pomyślałam, że czemu nie, zawsze można go wypróbować. W końcu zdarzyło mi się znaleźć kilka perełek drogeryjnych wśród produktów, na które normalnie nie zwróciłabym żadnej uwagi. Jak było tym razem? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do wpisu.

AA Moc roślin

AA, Moc Roślin, Alga Czerwona, Krem na noc do cery wrażliwej i skłonnej do alergii `Ujędrnianie + nawilżanie`

Opis produktu:

AA Moc Roślin Alga Czerwona – intensywnie wygładzający krem na dzień, przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej i skłonnej do alergii powyżej 40 roku życia. Intensywnie wzmacnia włókna kolagenowe, niweluje oznaki starzenia się oraz zapewnia jędrną oraz sprężystą skórę. Niezwykła formuła produktu zmniejsza widoczność zmarszczek oraz wygładza i zapewnia intensywne nawilżenie.

Testowany dermatologicznie z udziałem osób z alergicznymi chorobami skóry • Z hipoalergiczną kompozycją zapachową • Nie zawiera barwników • Nie zawiera parabenów • pH neutralne dla skóry.

Pojemność: 50 ml

Cena: ok. 20 zł

Dostępność: drogerie

Sposób użycia:

Nanieść codziennie rano na oczyszczoną skórę twarzy (omijając okolice oczu), nie zapominając o szyi i dekolcie.

Skład:

Aqua, Dibutyl Adipate, Glycerin, Betaine, Isodecyl Neopentanoate, Cetearyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Pentylene Glycol, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Octocrylene, Isohexadecane, Isopropyl Palmitate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/ VP Copolymer, Coenochloris Signiensis Extract, Sodium Hyaluronate, Butyrospermum Parkii Butter, Butylene Glycol, Centella Asiatica Leaf Extract, Opuntia Ficus-Indica Extract, Behenyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Silybum Marianum Seed Oil, Camellia Japonica Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Cetyl Alcohol, Lecithin, Myristyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Propylene Glycol, Maltodextrin, Disodium Phosphate, Tocopheryl Acetate, Sodium Lactate, Citric Acid, Fructose, Urea, Maltose, Sodium Chloride, Allantoin, Sodium PCA, Trehalose, Glucose, Carbomer, Sodium Hydroxide, Glyceryl Behenate, Hydrogenated Palm Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Squalane, Cholesterol, Ceramide NP, Tocopherol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

AA Moc roślin

Najważniejsze składniki i ich właściwości

  • Ekstrakt z alg, żyjących w ekstremalnie niskich temperaturach, pod wpływem silnego promieniowania UV, wytwarzają czerwony barwnik, który stymuluje naturalne procesy regeneracji skóry (pobudza gen długowieczności), niwelując oznaki jej starzenia już na poziomie komórkowym.
  • Ekstrakt z jaśminu, bogaty w flawonoidy, poprawia elastyczność i wzmacnia skórę, nadając jej gładkość.
  • Kompleks Hydroboost intensywnie i długotrwale nawilża, zatrzymując wodę w naskórku i chroniąc skórę przed przesuszeniem.
  • Kompleks ceramidowy wzmacnia strukturę skóry i wspomaga jej funkcje barierowe.

Moja opinia:

Krem kupujemy w kartoniku zawiniętym w folię, w środku znajdujemy połowę mniejszy od opakowania krem w przezroczystym, szklanym słoiczku. Wygląd i nadruki są estetyczne, ale wyglądają jak każdy inny, drogeryjny krem, a nie produkt w jakiś sposób naturalny, eco czy hipoalergiczny, jak można by sądzić po opisie producenta. 

Dlaczego kupiłam przeznaczony dla osób 40+? 

Bo założenia procentów są umowne, to zwykły marketing. Znaczek „przeciwzmarszczkowy” i „lata plus” oznacza tylko tyle, że im więcej, tym produkt będzie miał nieco większą zawartość dobrych ekstraktów, olei i składników nawilżających, których potrzebuje dojrzała skóra (bo przy cerach 20-letnich firmy kosmetyczne skupiają się głównie na nawilżaniu). Czyli tym lepiej dla nas, bo w typowych kremach drogeryjnych jest ich zwyczajnie zbyt mało, aby mogły cokolwiek zadziałać. 

Ale wracając do kremu AA Moc roślin, jak oceniam jego działanie?
Zapach rzeczywiście ma bardzo delikatny, kremowy. Kolor biały, konsystencja jest nieco rzadka i świetnie się rozsmarowuje; tak dobrze, że aż zaczęłam czytać skład w poszukiwaniu ukrytych silikonów. 

Natomiast po nałożeniu na twarz krem nie pozostawiaj tłustej powłoki, szybko się wchłania, zostawiając jednak nieprzyjemny efekt rozciągnięcia skóry, napięcia, dziwnej gładkości, jakbym się posmarowała mocno silikonową bazą pod makijaż. Oraz, po chwili, nikłą, lekko nawilżającą warstewkę. Tak nikłą, że po chwili już jej nie czułam. Czasem dotykałam w ciągu dnia twarzy, żeby sprawdzić, czy oby nie zapomniałam nałożyć kremu. A co najmniej dwa razy nałożyłam ten produkt ponownie, bo znowuż -zapomniałam, że już go zaaplikowałam. 

Gwoli wyjaśnienia- codziennie czekam 10 minut na wchłonięcie się serum z vit.c, więc w tym czasie zazwyczaj sprzątam. Zdarza mi się zapomnieć o czymś w biegu. Tego kremu jednakże w ogóle na twarzy nie czułam. Ani odżywienia, ani nawilżenia. Nic, oprócz tej chwilowej, dziwnej śliskości.

Żeby być uczciwą- może to też kwestia przyzwyczajenia. Stosuję sera z olejami i naturalne kremy odżywcze, które zachowują się na skórze zupełnie inaczej.
Ale kremu po prostu nie użyłabym przed wyjściem z domu na wiatr, mróz, z sezonem grzewczym też sobie nie radził: jakby go nie było. Zużyłam część do rąk, część do szyi bez większych rezultatów pielęgnacyjnych i żałując tego zakupu. Ale potem wpadłam na pomysł i stuningowałam krem roztopionym masłem shea, olejami i nawilżaczami. Wtedy krem wreszcie nawilżał, z powodzeniem można było stosować nawet w klimatyzowanym pomieszczeniu. 

AA Moc roślin

Mój wniosek jest taki, że krem AA Moc roślin został przygotowany pod masowego klienta, dla którego od odżywienia ważniejszy jest design opakowania, obietnice w reklamie, ładny zapach i jakieś działanie, które można poczuć OD RAZU. 

Czyli to wygładzenie i sztuczna śliskość spełniają jednak obietnice producenta, że „niezwykła formuła produktu zmniejsza widoczność zmarszczek oraz wygładza, zapewnia jędrną oraz sprężystą skórę itd.”; a także wypełnienie bruzd, odmłodzenie i urośnięcie o 10 cm w tydzień. 
Ten efekt śliskości będzie niestety trwał krótko, ale jeśli tuż po kremie nakładamy podkład to rzeczywiście, może nam się taki krem spodobać używany pod makijaż. 

A czy krem AA Moc roślin ma jakieś działanie długofalowe? Być może, bo w końcu ma kilka nawilżaczy, oleje, ekstrakty…Problem  w tym, że jest ich za mało. Tak, wiem, gdyby krem był tłusty i mniej śliski, u większości klientów wylądowałby od razu w koszu. I wiem, że być może u kogoś innego taki lekki krem na co dzień akurat się sprawdzi, ja mu nie mówię stanowcze nie, tylko, że dla mnie, jako fanki naturalnej pielęgnacji, ten produkt jest nieprzyjemny w stosowaniu i w działaniu niewystarczający.

Podobne: Iwostin Purritin | nowości w pielęgnacji mojej twarzy

AA Moc roślin

Podsumowanie:

Czy warto kupić krem AA Moc roślin?

      Nie:

  • Jeśli chcesz kompleksowego działania pielęgnacyjnego dla dojrzałej skóry.
  • Jeśli chcesz znaleźć krem z dobrym składem na sklepowej półce.

    Tak:
  • Jeśli lubisz efekt podobny do silikonowego wygładzenia.
  • Jeśli chcesz przetestować kolejny, zwykły, lekko wygładzający krem pod makijaż za niezłą cenę. 
Ocena: 3/5

Znacie ten krem? Co teraz używacie?
Asia

Oceń artykuł:

Średnia ocena: 0 / 5. Liczba ocen: 0

Jeszcze nikt nie ocenił! Bądź pierwsza/y!

Asia
Liczba artykułów: 177
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane artykuły

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Wróć na początek