Metoda inwersji, Metoda inwersji, tygodniowa kuracja na porost włosów, Jak naturalnie

Metoda inwersji- moja kuracja krok po kroku i efekty

Witajcie, kochani. Dzisiaj mam dla was kolejny post o zapuszczaniu włosów, tym razem będzie to moja kuracja- metoda inwersji. Dawno temu, gdy blogi włosomaniaczek dopiero zaczynały podbijać internet była to jedna z najbardziej popularnych kuracji na szybki przyrost włosów. Ja sama ja polecałam i stosowałam już kilka razy w życiu, więc myślę, że warto sobie o niej kolejny raz przypomnieć. Czemu teraz, jesienią? Bo rzadziej wychodzi się w domu, wszak pogodna nie dopisuje, a i mam więcej czasu. Poza tym naolejowane włosy można spokojnie ukryć pod czapką. Oczywiście nie jest to jedna z tych cudownych metod, po których możemy się spodziewać przyrostu włosów o kilka cm w ciagu jednej nocy, dnia czy już po tygodniu. Natomiast pod koniec miesiąca na pewno zauważycie jej pozytywne efekty. Trzeba do niej trochę cierpliwości i oczywiście systematyczność. Wykonywanie jej nie jest trudne, nie zajmuje dużo czasu, a dodatkowo odkryłam, że świetnie mnie relaksuje. Jeśli jesteście ciekawi mojego wykonania metody inwersji, zapraszam do dalszej części wpisu.

Zobacz koniecznie: Metoda inwersji, tygodniowa kuracja na porost włosów

Jak wygladała moja kuracja metodą Inwersji?

Będę olejować skalp przez siedem dni, co rano, głową w dół, dokładnie masując ją palcami oraz masażerem około 4 minut. Olej, który będę używać to miniaturka oleju Khadi na porost włosów. Nie będę codziennie myła włosów, raczej spłukiwała włosy ciepłą wodą lub myła je metodą odżywki. Zawsze olejuje też koncówki przy tej kuracji, dzięki czemu otrzymają bombę odżywczą. Wraz z kuracją będę pić świeże drożdże i zażywać zwykłe witaminy, a także ćwiczyć jogę i zdrowo się wysypiać. Zacznę kurację od dokładnego oczyszczenia skóry głowy.

Metoda inwersji krok po kroku

  1. Pierwszy dzień kuracji -peeling do skalpu i mycie emolientowe.
    Na sam początek postanowiłam zastosować peeling trychologiczny. Dobrze oczyści skórę głowy, odetka cebulki włosowe i pomoże im wchłonąć maksymalnie dużo aktywnych substancji. Wcześniej olejowałam skórę głowy podgrzanym olejkiem Khadi, a długość włosów olejem migdałowym. Przesiedziałam w czepku około 5 godzin, następnie olej zmyłam wodą, emulgowałam olej odżywką Ziaja i wymyłam włosy szamponem Coffee Organic. Nałożyłam maskę marokańską Planeta Organica na długość, a na skalp Drożdżową Babuszki Agafii. Po zmyciu nałożyłam serum na końcówki Ors i wcierkę pokrzywową Banfi na skórę głowy.
  2. W drugim dniu kuracji miałam mało czasu i postanowiłam nie myć włosów. Po wczorajszym dniu były już pięknie odżywione. Olejowałam skalp z Khadi na podkład z wody lnianej, a na końce wtarłam małą ilośc oleju arganowego.
  3. Na trzeci dzień moje włosy nie wyglądały już najlepiej. Nałożyłam na całe wodę z siemienia, na skalp Khadi, a na długość mój olej DIY. Zmyłam włosy wodą, ale niewiele to pomogło, więc zemulgowałam odżywką Salisburys i na końce nałożyłam Loreal z silikonami.
  4. Czwarty dzień to mycie nawilżające. Znów poszedł olej na wodzie i olej z opuncji na długość. Emulgowanie odżywką Bania Agafii Balsam Do Włosów Malina Moroszka, na skalp odżywka cedrowa tej samej firmy, jako maska na długość Cosnatureodżywka nawilżająca z dziką różą. Następnie wcierka Banfi na skalp i silikonowe serum Ors na końcówki.
  5. Kolejny dzień to olejowanie j.w. z Khadi i olejem kokosowym, zmycie ciepłą wodą i odrobiną odżywki Balea metodą miskowania.
  6. Już prawie koniec- dzień szósty! Olejowanie j.w. z olejem Alverde na długość, emulgowanie maską Vatika z czarnuszką -po niej moje włosy nie potrzebowały już niczego!
  7. Ostatni dzień kuracji to porządne mycie i olejowanie. Znów użyłam pellingu do skalpu, tym razem cukrowego marki Vianek. Olejowanie Khadi i długości olejem palmowym, mycie emolientowe j.w. plus wcierka, b/s i serum na końcówki. Koniec kuracji!

Co dalej po kuracji?

Na razie daję włosom kilka dni spokoju. Kolejne mycie będzie proteinowym, ale myślę, że zrezygnuje tym razem z olejowania, dam włosom odpocząć. Powrócę do niego jednak niedługo i dalej będę używała olejku Khadi, na przemian z innymi moimi olejami z kolekcji. Za miesiąc powtarzam cały proces od nowa! Tymczasem powrót do starej rutyny mycia.

Wnioski po kuracji

Olejek Khadi

Bardzo ładnie pachniał, dość intensywnie. Niestety obciążał trochę skalp, spływał na włosy, był dość lekki. Być może nakładałam go za dużo. Mam wrażenie, że odrobinę podrażnił mi skórę, ale może się to przełożyć na porost włosów. Poza tym dobrze się go używało, jest też super wydajny. Myślałam, że zużyję większość buteleczki 10 ml na cały tydzień, tymczasem zostało 1/3 butelki. Na pewno opłaca się go kupić- z tym składem i wydajnością wart jest swojej ceny.

Moje efekty

Nie mierzyłam włosów, bo nie wierzę w cudowny przyrost w przeciągu kilku dni. Zmierzę je jak zawsze pod koniec miesiąca. Zazwyczaj mam po tej kuracji dodatkowe 0,5-1 cm przyrostu w porównaniu z miesiącami, gdy inwersji nie robiłam, więc na pewno znów mi pomoże. Za to włosy są od razu widocznie bardziej odżywione, miękkie i lśniące. Stan suchych końcówek bardzo się poprawił i nie widzę już tyle wypadania, co jeszcze tydzień temu. Jak zwykle- warto było robić metodę inwersji! Bardzo wam ją polecam.

Znacie ta metodę na porost włosów? Stosujecie olejowanie skalpu?
Asia

Liczba artykułów: 124

Dodaj komentarz

Metoda inwersji, Metoda inwersji, tygodniowa kuracja na porost włosów, Jak naturalnie

Powiązane artykuły

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Wróć na początek